W ostatnich czasach coraz częściej obserwuje się trend, że święta stają się przede wszystkim okazją do zakupów. Wielokrotnie zapominamy o tym, jak piękne i warte kontynuowania tradycje są z nimi związane.


Poniedziałek WielkanocnyDyngusowe szaleństwo…

Poniedziałek wielkanocny wiązał się z szaleńczymi zabawami. Kiedyś wypuszczano bydło z obór, wyciągano na kalenice dachów części wozów, narzędzi gospodarskich, tarasowano drogi powywracanymi płotami, a nawet zatykano kominy.

Z kolei pobożne praktyki to wczesne wyjście w pole, pokropienie ziemi święconą wodą, kreślenie znaku krzyża, modlitwa oraz zatykanie w zagon krzyżyka, który wykonano z palmy wielkanocnej.

Jednak chyba najważniejszym obrzędem związanym z tym dniem był dyngus, który żartobliwie określano lejką. Pierwsze wzmianki z nim związane pochodzą z XV wieku i stanowią zakazy kościelne, które zabraniają "zwyczaju pogańskiego, co się zwie dyngus". Jak widać te zakazy okazały się nieskuteczne i tradycja polewania się wodą przetrwała do dziś.

Na Kujawach przez wieś szedł pochód, z orkiestrą i zmierzał na centralny plac wsi. Tam też głoszono wierszowane oracje na cześć dziewcząt, które mieszkały pod kolejnymi numerami, a sławiono ich cnoty, zalety, a także obwieszczano to, ile w Poniedziałek poleje się na nie wody, oraz kto stanie się ich wybawicielem. W tym czasie reklamowano również kawalerów, jako kandydatów na mężów, albo wyśmiewano ich wady.
 


Wszelkie prawa zastrzeżone © 2009